A więc dostałam... willę. I to świetną. Czułam się jak jakaś królewna.
Łazienkę miałam ogromną. Z wanną z nóżkami, taką fajną, jaką zawsze lubiłam. I fajnie było, naprawdę. Sypialnia... To był jakiś cud. Łóżko z masą poduszek, wielkie, wygodne. I z daszkiem było.
No i balkon był. Z widokiem na inny dom, miej więcej takiej samej wielkości jak mój. Sam budynek nie był na jakimś odludziu, szkoda. Większość popołudnia spędziłam na spacerze.
Tego samego wieczory przypomniało mi się coś, gdy sobie spokojnie leżałam na łóżku. Jak ja uwielbiam się lenić. Tym bardziej, że to właśnie jutro Vincent ma urodziny. Przynajmniej tak mi się wydaje. A tam pozbieram mu jutro trochę ładnych piór, pewnie i tak będzie się cieszył, że coś ode mnie dostał, nie tak jak rok temu, rozpaczał miesiąc i nawet podejść do niego nie można było. Zawsze przy tym atakował wszystkich starając się przegryźć krtań. Ale to plotki, ja wtedy byłam na długiej misji, więc jak na razie to nie wiem czy to prawda. Tak więc wzięłam jeszcze długą kąpiel i starałam się zasnąć obserwując gwiazdy przez otwarty taras. Nie pamiętam kiedy zasnęłam.
Rankiem zjadłam ubogi posiłek i biorąc sakiewkę z monetami opuściłam budynek. Przemierzałam okolice zbierając pióra, kupiłam też nieco ładnych kilka, jakoś nie zależało mi, aby to podobało się Vincentowi, niech się cieszy z mojej dobroci że w ogóle coś ode mnie dostał. I tak większość czasu zmarnowałam na błądzeniu po sklepach, a w tym czasie mogłabym też dobrze porobić coś o wiele lepszego.
A potem aby odszukać jego dom błądziłam kilka godzin, aby go odnaleźć, a przy okazji kupiłam jakieś kwiaty i doczepiłam karteczkę z podpisem, aby się jeszcze bardziej ucieszył. W końcu znalazłam jego dom późnym popołudniem, przez co uradowana zapukałam szybko do drzwi i podłożyłam prezent. Szybko potem uciekłam, gdyż spodziewałam się nagłego tulenia do mych piersi i macania moich włosów. Przy okazji zauważyłam, że dom Vincenta jest bardzo podobny do mojego. I to, że mieszka dosłownie obok mnie. To ten sam dom, któremu się tam przyglądałam w moim pokoju?
Wieczorem zadowolona z siebie leniłam się jak zwykle w łóżku, gdy usłyszałam... Fiorę. Siedziała z kimś na dachu, przy okazji trzymała wściekła... prezent. Ten co dałam Vincentowi.
Pomyliłam domy.
Treść karteczki przyczepionej do prezentu:
"♥
Noemi."

